- Więc tak Harry z nim wszystko w porządku natomiast Louis . z nim nie najlepiej . Musiał przebywać w pomieszczeniu dłużej niż jego kolega . - oznajmił lekarz
- No ale co z nim? - dopytywał Nialler
- Na razie będzie w śpiączce przez kilka dni do tygodnia wtedy się okaże co dalej - powiedział lekarz patrząc na nas ze współczuciem - A i chciałbym porozmawiać z jego rodzicami . była by taka możliwość? - spytał
- Tak niedługo powinni przyjechać - odpowiedział Niall . Reszcie rozmowy się nie przysłuchiwałam. W głowie miałam tylko ''będzie w śpiączce przez kilka dni do tygodnia'' Louis ten sam chłopak co rozśmieszał mnie do łez, ten sam co powiedział mi co Niall do mnie czuje ten sam co pocieszał . Jeśli mu się coś stanie nie wiem co sobie zrobię a Niall to już w ogóle załamie się chłopak już jest na skraju wyczerpania .No a co po tej śpiączce?Obudzi się wszystko będzie jak dawniej? Będzie na coś chory? ''Dużo pytań, mało odpowiedzi'' Poczułam coś mokrego na mojej bluzce. Szybko się otrząsnęłam i zorientowałam się że to Niall płacze wtulony we mnie. Gładziłam go po plecach i mocno
przytulałam ''Tego potrzebował''
- Niall kochanie,słyszałeś co mówił lekarz? zobaczysz Louis wybudzi się z tej śpiączki i wszystko będzie jak wcześniej zabierzemy go nad morze? będziemy się z dziećmi kąpać.Nie płacz choć pójdziemy do niego - mówiłam do niego choć sama w to do końca nie wierzyłam.
- Maja , nie wiem co bym bez ciebie zrobił. Dziękuje - załkał
Za co on mi dziękuje? Przecież w sumie nic takiego nie zrobiłam A może? Nie no nic nie zrobiłam ..
*******Oczami Lousia********
Co się dzieje gdzie ja jestem? Umarłem? Jestem w niebie? Zacząłem rozglądać się po miejscu w którym jestem. Było tu za dużo światła strasznie mnie raziło w oczy. Nagle przede mną wyrósł człowiek ze skrzydłami. To Anioł? a może Bóg?
- Gdzie ja jestem ? - spytałem
- Chłopcze jesteś w niebie powiedz mi chcesz wrócić za Ziemię czy zostać tutaj - w niebie? - No chociaż wiem gdzie jestem ale chwila czyli Umarłem? Ale chwila pyta czy chce wrócić na Ziemię czyli jest jakaś szansa? Chcę wrócić na Ziemię ? Może tutaj mi będzie lepiej? No ale trudno mi zostawić wszystko . Kto będzie Melody czytał książki ? kto będzie grał z Charlim w piłkę nożną? Kto będzie dokuczał Niallowi? Kto będzie wszystkich rozśmieszał ? No kto ? No oczywiście że ja .
- Zdecydowałem,że chce wrócić na Ziemię do rodziny i przyjaciół - oznajmiłem aniołowi
- Podjąłeś słuszną decyzje. Będziesz mógł do nich wrócić dopiero za tydzień . ale nie martw się wrócisz - jesteś w śpiączce.
********* Oczami Mai ********
Weszliśmy do sali Louisa i myślałam że zemdleje on podłączony do różnego rodzaju aparatur. Nie zbyt miły widok. Usiedliśmy na krzesłach przy jego łóżku i po prostu milczeliśmy . Słyszałam tylko ciche szepty pielęgniarek za drzwiami i szloch Nialla
Gdzieś kiedyś słyszałam że do ludzi w śpiączce należy mówić bo oni wszystko słyszą ciekawe czy to prawda? Zaraz się przekonamy .
- Louis mam nadzieje ze mnie słyszysz . Błagam cię nie zostawiaj nas .Niall się załamie, nie damy sobie rady bez ciebie . Z Harrym wszystko w porządku . Może już wyjść ze szpitala . Aktualnie opiekuje się dziećmi. Poszedł z nimi coś zjeść . Dzisiaj chciałam ci powiedzieć tylko tyle. Żegnaj . - zakończyłam swoje słowa do niego i wybiegłam z sali .
poniedziałek, 4 lutego 2013
niedziela, 3 lutego 2013
Rozdział 7 : Szpital
Dalej wszystko potoczyło się w bardzo szybkim tempie. Niall został z dziećmi a ja poszłam na dół . Pierwsze co zobaczyłam będąc jeszcze na schodach to pełno dymu wydobywającego się z kuchni. Niepewnie podeszłam do drzwi i myślałam że zemdleje. Na środku pomieszczenia siedział skulony Harry cały zalany łzami. W kącie przy lodówce leżał nieprzytomny Louis . Niewiele myśląc wybrałam numer na pogotowie .Odebrali niemal że od razu . Opowiedziałam funkcjonariuszowi całe zajście . Powiedział że karetka będzie za około 15 minut . ''No pięknie 15 minut wieczność i co ja mam zrobić''
Zgarnęłam jakąś ścierkę z półki i postanowiłam przemyć Harremu twarz. Następnie poszłam do Louisa - nadal był nie przytomny ale na szczęście oddychał .
- Harry co tu się w ogóle stało ? - spytałam powstrzymując się od płaczu
- Niewiem mieliśmy z Louisem robić kanapki dla dzieci a nagle zrobiło się dużo dymu , Louis upadł na podłogę a później wpadł przerażony Niall . - odpowiedział mi dławiąc się łzami . Resztę czasu spędziliśmy w ciszy .Słychać było jedynie szloch Harrego . Po upływie 10 może 15 minut do domu wpadło pogotowie . Podeszli do Louisa zbadali go . Z ich miny można było wywnioskować że to coś złego. Chyba że się mylę . Położyli go na noszach i zanieśli do karetki . Zabrali również Harrego żeby upewnić się ze wszystko z nim dobrze . Natomiast mi powiedziano , ze zabierają ich do specjalnego szpitala 1,5 drogi stąd . Gdy odjechali dałam upust łzą .''Co będzie z Louisem?'' Usiadłam na zimnej podłodze i po prostu płakałam. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić . W końcu przypomniało mi się że na górze jest Niall z dziećmi. On pewnie też się martwi . Szybko pobiegłam na górę potykając się o własne nogi i prawie nic nie widząc przez łzy . Wbiegłam do pokoju i zobaczyłam Nialla na łóżku przytulającego do siebie Mel i Charliego. ''Musimy tam pojechać''
- Niall - zaczęłam cicho chłopak zerwał się na równe nogi
- Co z nimi są cali gdzie oni są ? - Blondyn rozpaczliwie krzyczał . Podeszłam do niego i go przytuliłam . Szepcząc do ucha ''Uspokój - się wszystko będzie dobrze'' Co ja wygaduje przecież sama w to nie wierze . Zaczęłam mu opowiadać :
- Posłuchaj musimy jechać do szpitala nie wiem jak czym ale musimy .. ten szpital jest 1,5 godziny drogi stąd . Z Harrym jest dobrze ale Louis był nieprzytomny lekarze jak go badali nie mieli za wesołych min. - powiedziałam
- No to na co czekamy? Weźmy taksówkę i jedźmy - pośpiesznie wstał wziął Mel na ręce i wybiegł z pokoju . Postąpiłam podobnie z Charllim i po 5 minutach siedzieliśmy już w taksówce . I byliśmy w drodze do szpitala . Niall cały czas płakał . Zresztą ja podobnie . Stwierdziłam że wypadałoby poinformować moich i chłopców rodziców . Wybrałam numer. :
- Halo ? - usłyszała wesoły głos mamy .
- Mamo .. - powiedziałam cichym głosem
- Maja? Co się stało? - spytała przejęta
- Jedziemy do szpitala 1,5 godziny jazdy od naszego domu . Powiadom rodziców chłopców i przyjedźcie proszę .wszystko wam wytłumaczę na miejscu . Kocham cię Pa - mówiłam szybko nawet nie wiem czy mnie zrozumiała nim zdążyła odpowiedzieć ja już się rozłączyłam
Całą drogę myślałam co z Louisem? ''A co jeśli .. nie Maja nie myśl o tym'' Po raz kolejny dzisiejszego dnia się rozpłakałam .
- Maja gdzie jeziemy ? gdzie jes LouLou? - spytała Maja . Również płakała .
- Kochanie Lou Lou jest w szpitalu niedługo się z nim zobaczymy - teraz to już się rozpłakała na dobre, dobrze że Charlie jest na tyle mały że nie wie o co chodzi . - Mel zobaczysz wszystko będzie dobrze nie płacz - próbowałam ją uspokoić ale na marne .W końcu dojechaliśmy do tego nie szczęsnego szpitala . Szybko wyszliśmy z auta . Dałam kierowcy 500 funtów i z Mel na rękach pobiegłam do szpitala . Zauważyłam na recepcji pielęgniarkę . Podeszłam do niej i spytałam :
- Dzień dobry niedawno przywieziono tu dwóch chłopaków mniej więcej w moim wieku . co z nimi - zapytałam uprzejmie
- Proszę się udać na piętro 10 do gabinetu lekarza prowadzącego - pana Millera - odpowiedziała patrząc na mnie krzywo .
Nawet jej nie odpowiedziałam tylko czym prędzej pobiegłam do winy . Gdy znaleźliśmy się pod drzwiami doktora Niall zapukał gdy usłyszeliśmy ciche "proszę'' Wzięłam głęboki wdech i weszliśmy do gabinetu.
- Dzień dobry wy jesteście od tych chłopaków? -spytał
- Tak . Moglibyśmy się dowiedzieć co z nimi ?
- Więc .. Harry spokojnie nic mu nie grozi natomiast Louis ...
Zgarnęłam jakąś ścierkę z półki i postanowiłam przemyć Harremu twarz. Następnie poszłam do Louisa - nadal był nie przytomny ale na szczęście oddychał .
- Harry co tu się w ogóle stało ? - spytałam powstrzymując się od płaczu
- Niewiem mieliśmy z Louisem robić kanapki dla dzieci a nagle zrobiło się dużo dymu , Louis upadł na podłogę a później wpadł przerażony Niall . - odpowiedział mi dławiąc się łzami . Resztę czasu spędziliśmy w ciszy .Słychać było jedynie szloch Harrego . Po upływie 10 może 15 minut do domu wpadło pogotowie . Podeszli do Louisa zbadali go . Z ich miny można było wywnioskować że to coś złego. Chyba że się mylę . Położyli go na noszach i zanieśli do karetki . Zabrali również Harrego żeby upewnić się ze wszystko z nim dobrze . Natomiast mi powiedziano , ze zabierają ich do specjalnego szpitala 1,5 drogi stąd . Gdy odjechali dałam upust łzą .''Co będzie z Louisem?'' Usiadłam na zimnej podłodze i po prostu płakałam. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić . W końcu przypomniało mi się że na górze jest Niall z dziećmi. On pewnie też się martwi . Szybko pobiegłam na górę potykając się o własne nogi i prawie nic nie widząc przez łzy . Wbiegłam do pokoju i zobaczyłam Nialla na łóżku przytulającego do siebie Mel i Charliego. ''Musimy tam pojechać''
- Niall - zaczęłam cicho chłopak zerwał się na równe nogi
- Co z nimi są cali gdzie oni są ? - Blondyn rozpaczliwie krzyczał . Podeszłam do niego i go przytuliłam . Szepcząc do ucha ''Uspokój - się wszystko będzie dobrze'' Co ja wygaduje przecież sama w to nie wierze . Zaczęłam mu opowiadać :
- Posłuchaj musimy jechać do szpitala nie wiem jak czym ale musimy .. ten szpital jest 1,5 godziny drogi stąd . Z Harrym jest dobrze ale Louis był nieprzytomny lekarze jak go badali nie mieli za wesołych min. - powiedziałam
- No to na co czekamy? Weźmy taksówkę i jedźmy - pośpiesznie wstał wziął Mel na ręce i wybiegł z pokoju . Postąpiłam podobnie z Charllim i po 5 minutach siedzieliśmy już w taksówce . I byliśmy w drodze do szpitala . Niall cały czas płakał . Zresztą ja podobnie . Stwierdziłam że wypadałoby poinformować moich i chłopców rodziców . Wybrałam numer. :
- Halo ? - usłyszała wesoły głos mamy .
- Mamo .. - powiedziałam cichym głosem
- Maja? Co się stało? - spytała przejęta
- Jedziemy do szpitala 1,5 godziny jazdy od naszego domu . Powiadom rodziców chłopców i przyjedźcie proszę .wszystko wam wytłumaczę na miejscu . Kocham cię Pa - mówiłam szybko nawet nie wiem czy mnie zrozumiała nim zdążyła odpowiedzieć ja już się rozłączyłam
Całą drogę myślałam co z Louisem? ''A co jeśli .. nie Maja nie myśl o tym'' Po raz kolejny dzisiejszego dnia się rozpłakałam .
- Maja gdzie jeziemy ? gdzie jes LouLou? - spytała Maja . Również płakała .
- Kochanie Lou Lou jest w szpitalu niedługo się z nim zobaczymy - teraz to już się rozpłakała na dobre, dobrze że Charlie jest na tyle mały że nie wie o co chodzi . - Mel zobaczysz wszystko będzie dobrze nie płacz - próbowałam ją uspokoić ale na marne .W końcu dojechaliśmy do tego nie szczęsnego szpitala . Szybko wyszliśmy z auta . Dałam kierowcy 500 funtów i z Mel na rękach pobiegłam do szpitala . Zauważyłam na recepcji pielęgniarkę . Podeszłam do niej i spytałam :
- Dzień dobry niedawno przywieziono tu dwóch chłopaków mniej więcej w moim wieku . co z nimi - zapytałam uprzejmie
- Proszę się udać na piętro 10 do gabinetu lekarza prowadzącego - pana Millera - odpowiedziała patrząc na mnie krzywo .
Nawet jej nie odpowiedziałam tylko czym prędzej pobiegłam do winy . Gdy znaleźliśmy się pod drzwiami doktora Niall zapukał gdy usłyszeliśmy ciche "proszę'' Wzięłam głęboki wdech i weszliśmy do gabinetu.
- Dzień dobry wy jesteście od tych chłopaków? -spytał
- Tak . Moglibyśmy się dowiedzieć co z nimi ?
- Więc .. Harry spokojnie nic mu nie grozi natomiast Louis ...
sobota, 2 lutego 2013
Rozdział 6 : Pożar
Nikt z nas nie wiedział co powiedzieć. ''Biedny Harry'' No żeby rodzice wyrzucali swoje dziecko na ulicę bo jest gejem ''Ja bym tak nigdy nie postąpiła'' Trzeba coś z tym zrobić :
- Jeśli się mnie brzydzicie nie ma sprawy już mnie nie ma - powiedział Styles ze smutną miną . Popatrzyłam na chłopców oni chyba jakoś nie mieli zamiaru odpowiadać. ''Czemu zawsze ja?''
- Nie coś ty jesteśmy po prostu wstrząśnięci ze twoi rodzice cię wyrzucili z tego powodu, jest nam przykro i wiedz ze zawsze możesz na nas liczyć prawda chłopcy? - spytałam
Zgodnie pokiwali głowami . Siedzieliśmy w ciszy aż usłyszeliśmy płacz
- Ja pójdę - powiedziałam razem z Niallem . ''No to super''
- Widzę ze was cięgnie do siebie gołąbeczki , idźcie razem - już miałam pociągnąć Nialla za rękę kiedy dodał - tylko pamiętajcie czułości nie przy dzieciach
- Jasne . - uśmiechnęłam się krzywo .
- Jeśli się mnie brzydzicie nie ma sprawy już mnie nie ma - powiedział Styles ze smutną miną . Popatrzyłam na chłopców oni chyba jakoś nie mieli zamiaru odpowiadać. ''Czemu zawsze ja?''
- Nie coś ty jesteśmy po prostu wstrząśnięci ze twoi rodzice cię wyrzucili z tego powodu, jest nam przykro i wiedz ze zawsze możesz na nas liczyć prawda chłopcy? - spytałam
Zgodnie pokiwali głowami . Siedzieliśmy w ciszy aż usłyszeliśmy płacz
- Ja pójdę - powiedziałam razem z Niallem . ''No to super''
- Widzę ze was cięgnie do siebie gołąbeczki , idźcie razem - już miałam pociągnąć Nialla za rękę kiedy dodał - tylko pamiętajcie czułości nie przy dzieciach
- Jasne . - uśmiechnęłam się krzywo .
Pociągnęłam chłopaka za rękę i udaliśmy się na górę . Zdecydowaliśmy że Niall pójdzie do Charliego a ja do Melody . Weszłam do pokoju . Przywitałam się z Melody ale mi nie odpowiedziała '' Dziwne'' Postanowiłam wybrać jej jakieś ubrania . Otworzyłam szafę z której dosłownie wysypywały się ciuchy. ''No tak pewnie chłopcy układali w półce a raczej próbowali ułożyć muszę tu posprzątać '' Wybrałam jej coś z szafy i podeszłam do niej. Odwróciłam twarz w moją stronę i zauważyłam łzy na jej policzkach .
- Księżniczko czemu płaczesz? - spytałam
- Tęsknie za lodicami - wyłkała
- Kochanie ale masz mnie Nialla , Louisa a twoja mama niedługo nas odwiedzi mogę ci to obiecać . - uśmiechnęłam się do niej . W tym momencie do pokoju wleciał Niall cały zdenerwowany :
- Louis , Harry , kuchnia , pożar - powiedział szybko .
sobota, 26 stycznia 2013
Rozdział 5 : ''Wyznanie''
Naszą rozmowę przerwało pukanie do drzwi. Lou wstał poszedł otworzyć drzwi a tam ujrzeliśmy Harrego ze smutną miną ''A temu co?'' Już miałam coś powiedzieć jednak zrezygnowałam widząc, że Marchewka zaprosiła chłopaka do środka .
- No to ja pójdę zobaczyć co u Nialla i dzieci zejdźcie później na dół to pogadamy - uśmiechnęłam się i opuściłam pokój .Zeszłam na dół z nadzieją że tam spotkam Nialla i nie myliłam się . Stał i szperał w lodówce ''przecież niedawno jadł '' Usiadłam na krześle i spytałam :
- Dzieci jeszcze śpią? - widocznie nie zauważył wcześniej mojej obecności bo się przestraszył - przepraszam nie chciałam cię przestraszyć
- Nie nic się nie stało - zapewnił mnie - Nie dokończyliśmy naszej rozmowy - zaczął ale mu przerwałam
- Wiem . wiesz można powiedzieć że moje myśli ciągle krążą wokół ciebie ale wiesz ...
- Wiem nie jesteś gotowa na nowy związek przepraszam wygłupiłem się z tym wszystkim - schował twarz w dłoniach ..aż mi się przykro zrobiło .
- Niall to nie tak . po prostu za nim tutaj przyjechałam miałam chłopaka on mnie zranił zdradził mnie z inną na moich oczach .''Czemu ja mu to wszystko mówię?Ufam mu na tyle? I po prostu boję się że postąpisz podobnie .- powiedziałam a po moich policzkach spłynęły pierwsze łzy '' No pięknie płaczesz przy chłopaku który ci się podoba' Szybko je starłam i kontynuowałam - mam nadzieje że nie postąpisz tak i mnie nie zranisz .. daj mi czas miesiąc dwa może krócej .. mam nadzieje ze coś z tego będzie - uśmiechnęłam się smutno i przytuliłam chłopaka
- Przykro mi . wiesz ja nigdy nie miałem tak naprawdę dziewczyny .były jakieś ale to nie było raczej na serio, nigdy się nie całowałem, zawsze zazdrościłem Louisowi że on ma dziewczynę a ja nie . on umie zagadać do dziewczyny a ja niestety nie - powiedział ''No fajnie i co ja mam teraz powiedzieć'' Na szczęście z góry zeszli chłopcy .
- Co tam gołąbeczki? - spytał Lou na wstępie
- Widzę,że dobry humor wrócił - posłałam mu mordercze spojrzenie
Loczek stał i się przyglądał całej tej sytuacji .
- Co tak stoisz siadaj my raczej nie gryziemy chociaż sądząc po niektórych to nie wiadomo - Niall spojrzał na Louisa a ja parsknęłam śmiechem .
- A tak w ogóle to jak się tutaj znalazłeś? - spytałam powodując ciszę w końcu przerwał ją Harry
- Trudno mi o tym mówić ale spróbuje .a więc rodzice wyrzucili mnie z domu - powiedział - po tym jak dowiedzieli się że jestem Geejem - dodał ciszej
czwartek, 24 stycznia 2013
Rozdział 4 : ''Problem Louisa''
Gdy tak robiłam kanapki stwierdziłam, że nie będę się odzywać do Louisa .. no ale w sumie przecież sam się wkopał . Więc to raczej Niall powinien być na niego zły a nie ja . Jezu jak to będzie dalej? ''Przecież wiesz , że go kochasz'' znowu ten głos w mojej głowie. No ale czy to nie za wcześniej? Będzie to miało jakąś przyszłość ? Chyba zostawię te myśli na później. Zaczęłam myśleć o tym Harrym Skąd tu się wziął ? Czemu jest bezdomny? Gdzie później będzie mieszkał? Wiem jedno trzeba mu jakoś pomóc. Gdy tak rozmyślałam na dół zszedł Louis w samych bokserkach. Mój wzrok powędrował na jego klatę. Gapiłam się i gapiłam nie zauważyłam nawet, że chłopak stoi przede mną i czeka aż się otrząsne. ''Klatę to on ma niezłą - STOP masz Nialla'' Ugh czemu to wszystko jest tak cholernie trudne ?No i co ja mam teraz tak poprostu zacząć do niego gadać?O wiem będę udawać, że go nie zauważyłam:
- O.o Lou jesteś - uśmiechnęłam się - wiesz mamy gościa więc mógłbyś się ubrać -powiadomiłam go
- Gościa ? jakaś laska w domu - napalił się - muszę się ładnie odstawić .. zobaczysz jeszcze ją poderwę . -powiedział
- No nie wiem nie wiem - uznałam,że nie będę mu mówić że jego laską jest chłopak bo się rozczaruje biedulek ''Tak czy siak się rozczaruje'' - no to leć na górę ubrać się i przy okazji zajrzyj do dzieci. - powiedziałam. Chłopak szybko pobiegł na górę o mało co się nie przewracając ''Dobrze, że wczoraj wzięłam walizki'' Zaśmiałam się z własnej głupoty ,kiedy na dół zszedł Niall z naszym gościem.
- No i jak? - posłałam im promienny uśmiech - siadajcie.. zrobiłam kanapki mam nadzieje że będą ci smakowały - zwróciłam się do Loczka ''Loczek fajnie brzmi''Jezu już wariuje
Podeszłam do Nialla i dałam mu buziaka w policzek szepcząc przy tym ''Pogadamy później'' Siedzieliśmy kilka minut w ciszy słysząc jedynie jak Harry przeżuwa swoje kanapki ''musiał być naprawdę głodny'' Każdy był zatopiony w swoich myślach - przemyśleniach , które przerwał nie kto inny jak cudowny i niezastąpiony Louis. ''Czujecie ten sarkazm''
- No cześć marcheweczki może mnie przedstawicie bo wiecie nie wypada nas nie przedstawić no nie? jak mnie nie przedstawicie sam się przedstawie więc nie ma problemu człeki . - nadawał i nadawał myślałam że nigdy nie skończy. Próbowałam wstrzymać śmiech ale wreszcie się poddałam i wybuchłam śmiechem a po nie wszyscy oprócz obrażonego Pasiaka ''Jezu skąd ja biorę te przezwiska''
- Tak jasne śmiejcie się z biednego Louisa - zaśmiał się ironicznie .
- Przepraszam . a więc Lou to jest Harry - wskazałam na Loczka który przyglądał się całej sytuacji - Harry to jest Louis .debil nad debilami - uśmiechnęłam się
- Harry? ten Harry ? - Louis cały zbladł , on się tylko w niego wpatrywał .
- Powie nam ktoś tutaj o co chodzi? - zbulwersował się Niall
Louis tylko spojrzał się na nas i z łzami w oczach pobiegł na górę. Niewiele myśląc pobiegłam na górę za nim . Chłopak zamknął się w swoim pokoju. Delikatnie zapukałam
- Nie chce nikogo widzieć - wydułkał
- LouLou to ja Maja chce pogadać otwórz . Po chwili drzwi się otworzyły a w nich stanął Bobear. Chłopak jeszcze bardziej się rozpłakał Podeszłam do niego i go przytuliłam. Czekałam aż chłopak się uspokoi ,ale co chwile wybuchał płaczem.
- Lou powiesz mi coś się stało? - spytałam spokojnie
- Maja ja go znam .. gdy chodziłem na spacery do parku widywałem go często jego koledzy mnie przezywali od ''gejów'' ''pedałów'' ja po prostu nie chce żeby to się zdarzyło znowu - co chwilę wycierał łzy który spływały po jego policzkach.
- Lou ale z tego co wywnioskowałam to on się z ciebie wtedy nie śmiał skąd wiesz może jest inny niż jego koledzy? myślę ze on taki nie jest wydaje się całkiem innym chłopakiem - stwierdziłam Naszą rozmowę przerwało pukanie do drzwi. Lou wstał poszedł otworzyć a w drzwiach ujrzeliśmy ..
_________________________________________________________________________________
Cześć :) O to nowy rozdział mam nadzieję że wam się spodoba . :) jeśli macie jakieś fajne blogi również o One direction wysyłajcie adresy w komentarzach chętnie przeczytam . A teraz pytania do was :
1) Jak myślicie kto zawitał do pokoju Louisa ?
2) Jak potoczy się sprawa z Mają i Niallem?
Piszcie odpowiedzi w komentarzach .Następny rozdział już jutro :)
- O.o Lou jesteś - uśmiechnęłam się - wiesz mamy gościa więc mógłbyś się ubrać -powiadomiłam go
- Gościa ? jakaś laska w domu - napalił się - muszę się ładnie odstawić .. zobaczysz jeszcze ją poderwę . -powiedział
- No nie wiem nie wiem - uznałam,że nie będę mu mówić że jego laską jest chłopak bo się rozczaruje biedulek ''Tak czy siak się rozczaruje'' - no to leć na górę ubrać się i przy okazji zajrzyj do dzieci. - powiedziałam. Chłopak szybko pobiegł na górę o mało co się nie przewracając ''Dobrze, że wczoraj wzięłam walizki'' Zaśmiałam się z własnej głupoty ,kiedy na dół zszedł Niall z naszym gościem.
- No i jak? - posłałam im promienny uśmiech - siadajcie.. zrobiłam kanapki mam nadzieje że będą ci smakowały - zwróciłam się do Loczka ''Loczek fajnie brzmi''Jezu już wariuje
Podeszłam do Nialla i dałam mu buziaka w policzek szepcząc przy tym ''Pogadamy później'' Siedzieliśmy kilka minut w ciszy słysząc jedynie jak Harry przeżuwa swoje kanapki ''musiał być naprawdę głodny'' Każdy był zatopiony w swoich myślach - przemyśleniach , które przerwał nie kto inny jak cudowny i niezastąpiony Louis. ''Czujecie ten sarkazm''
- No cześć marcheweczki może mnie przedstawicie bo wiecie nie wypada nas nie przedstawić no nie? jak mnie nie przedstawicie sam się przedstawie więc nie ma problemu człeki . - nadawał i nadawał myślałam że nigdy nie skończy. Próbowałam wstrzymać śmiech ale wreszcie się poddałam i wybuchłam śmiechem a po nie wszyscy oprócz obrażonego Pasiaka ''Jezu skąd ja biorę te przezwiska''
- Tak jasne śmiejcie się z biednego Louisa - zaśmiał się ironicznie .
- Przepraszam . a więc Lou to jest Harry - wskazałam na Loczka który przyglądał się całej sytuacji - Harry to jest Louis .debil nad debilami - uśmiechnęłam się
- Harry? ten Harry ? - Louis cały zbladł , on się tylko w niego wpatrywał .
- Powie nam ktoś tutaj o co chodzi? - zbulwersował się Niall
Louis tylko spojrzał się na nas i z łzami w oczach pobiegł na górę. Niewiele myśląc pobiegłam na górę za nim . Chłopak zamknął się w swoim pokoju. Delikatnie zapukałam
- Nie chce nikogo widzieć - wydułkał
- LouLou to ja Maja chce pogadać otwórz . Po chwili drzwi się otworzyły a w nich stanął Bobear. Chłopak jeszcze bardziej się rozpłakał Podeszłam do niego i go przytuliłam. Czekałam aż chłopak się uspokoi ,ale co chwile wybuchał płaczem.
- Lou powiesz mi coś się stało? - spytałam spokojnie
- Maja ja go znam .. gdy chodziłem na spacery do parku widywałem go często jego koledzy mnie przezywali od ''gejów'' ''pedałów'' ja po prostu nie chce żeby to się zdarzyło znowu - co chwilę wycierał łzy który spływały po jego policzkach.
- Lou ale z tego co wywnioskowałam to on się z ciebie wtedy nie śmiał skąd wiesz może jest inny niż jego koledzy? myślę ze on taki nie jest wydaje się całkiem innym chłopakiem - stwierdziłam Naszą rozmowę przerwało pukanie do drzwi. Lou wstał poszedł otworzyć a w drzwiach ujrzeliśmy ..
_________________________________________________________________________________
Cześć :) O to nowy rozdział mam nadzieję że wam się spodoba . :) jeśli macie jakieś fajne blogi również o One direction wysyłajcie adresy w komentarzach chętnie przeczytam . A teraz pytania do was :
1) Jak myślicie kto zawitał do pokoju Louisa ?
2) Jak potoczy się sprawa z Mają i Niallem?
Piszcie odpowiedzi w komentarzach .Następny rozdział już jutro :)
wtorek, 22 stycznia 2013
Rozdział 3 : ''Bezdomny''
''Niall cię kocha'' te słowa odbijały się echem w mojej głowie.Brać to na serio?Możliwe żeby się we mnie zakochał? Przecież znamy się dopiero tydzień, a jeśli to prawda? Co ja do niego czuję? Może też się w nim zakochałam? W końcu mogę słuchać jego głosu wiecznie no ale czy to znaczy że go kocham? ''oczywiście że go kochasz - nie oszukuj samej siebie'' Jest przecież jeszcze możliwość, że Melody coś sobie ubzdurała? ''Nie wymyślaj'' cholerny głos w mojej głowie.No ale te jego niebieskie tęczówki ''Louis też ma niebieskie'' No ale Louis to Louis , Niall to Niall . ''Co ma być to będzie''. W tym momencie do kuchni wszedł Louis .
- Co jest marcheweczko? - zaśmiał się ''Idioci wszędzie idioci''
- Marcheweczko? - uśmiechnęłam się
- No masz włosy jak marchewka a ja lubię marchewki - zarechotał - to odpowiesz mi czemu siedzisz tutaj tak sama od dobrych 30 minut.
- A nie powiesz nikomu ? - spytałam dla pewności ''Zaufaj mu''
- Słowo harcerza - śmiesznie zasalutował - no to co cię gryzie? - nakłonił mnie do opowiedzenia mu o wszystkich
- No bo Mellody powiedziała mi coś co może być prawdą ale nie musi - zaczęłam - powiedziała mi uwaga cytuję ''Niall cię kocha'' no ale to nie musi być prawda? prawda?
-Ugh ..em - nie umiał się wysłowić
- Louis ? czy ty coś ukrywasz ? - spojrzałam na niego spod oka - w tej chwili wyśpiewaj wszystko co wiesz ale to już . ! - zażądałam
- wstrętna flądro .. nic ci nie powiem .. obiecałem
- Wstrętna flądra ? Okey .. nie chcesz to nie - powiedziałam
Siedzieliśmy w ciszy było słychać tylko jak Lou chrupie marchewkę . ''Pożeracz marchewek'' Chłopak w końcu nie wytrzymał i zaczął
- Ale nie mów nic Niallowi bo mnie zabije - przytaknęłam , wziął głęboki wdech i kontynuował - no bo Niall mi mówił, że mu się podobasz . stwierdził, że mógłby słuchać twojego głosu godzinami ''Czy on mi czyta w myślach?'' ale uważa, że znacie się za krótko żeby jak na razie coś z tego wyszło - skończył swój monolog ''No i ma rację''
- Dziękuje Louis. Jesteś kochany - pocałowałam go w policzek i poszłam na górę .
Weszłam do garderoby i zaczęłam szukać piżamy i szlafroka. Gdy wreszcie znalazłam, poszłam do łazienki wzięłam prysznic .Lekko podsuszyłam włosy. Ubrałam piżamę i postanowiłam się już położyć.Jednak cały czas miałam te 3 słowa ''Niall cię kocha'' .długo przewracałam się z boku na bok . Już prawie usypiałam gdy z krainy snu wyrwał mnie dźwięk sms :
Od Lou : Moja marchewko śpisz?
Do Lou : Właśnie jakiś pożeracz marchewek mnie obudził a co chcesz?
Od Lou : No bo wiesz my z Niallem nie możemy zasnąć możemy do ciebie przyjść?
Do Lou : Jasne chodźcie
Już po dosłownie chwili dało się słyszeć skrzypiące drzwi i cienie chłopaków.
- Cześć! - odpowiedzieli wesoło
- Siema - mruknęłam
- Co robimy? - spytał Lou skacząc po moim łóżku - poróbmy coś nudzi mi się
- Louis dopiero co tutaj przyszliśmy - upomniał go Niall
- A właśnie Niall ..Melody powiedziała .. - nie dokończył ponieważ zatykałam mu usta ręką ''uf jak dobrze'' Jak się wygada to poćwiartuje , zakopie , odkopie i złoże w całość
- Co powiedziała ? - uśmiechał się Niall ''To by zgasiło twój entuzjazm''
-Nic nic Niallerku . skoro Louisi tak się nudzi to może pośpiewamy ? - spytałam
- A nie obudzimy nikogo ? - zdziwił się Louis
- Nie spokojnie ściany są dźwiękoszczelne - odpowiedziałam mu .
- To okey . to co śpiewamy ? - ucieszył się Niall
- Use Somebody / Up all Night - powiedziałam jednocześnie z Louisem
- To może Use Somebody - powiedział Niall
Ta o to wybraliśmy piosenkę . Podzieliliśmy się kto co śpiewa. Włączyliśmy podkład. Niall zaczął śpiewać :
I've been roaming around, Always looking down at all I see /kręciłem się po okolice zawsze patrząc z opuszczoną głową na wszystko co widę
Painted faces, fill the places I can't reach / Pomalowane twarze wypełniają miejsca których nie mogę osiągnąć
You know that I could use somebody / Wiesz że mógłbym kimś się wysłużyć
You know that I could use somebody / Wiesz że mógłbym kimś się wysłużyć
Później śpiewał Louis:
Someone like you, And all you know and how you speak / Kimś takim jak ty, wszystkim co wiesz i tym w jaki sposób mówisz
Countless lovers under cover of the street / Niezliczeni kochankowie pod osłoną ulicy
You know that I could use somebody / Wiem że mógłbym się kimś wysłużyć
You know that I could use somebody / Wiem ze mógłbym sę kimś wysłużyć
Someone like you / kimś takim jak ty
ooooo
Someone like you / kimś takim jak ty
Następną i ostatnią zwrotkę zaśpiewałam ja :
Off in the night, while you live it up, I'm off to sleep /Wyłączony w nocy, podczas gdy ty żyjesz nocą - ja kładę się spać
Waging wars to shake the poet and the beat / Tocząc wojny by pobudzić poetę i rytm
I hope it's gonna make you notice / Mam nadzieję że dzięki temu dostrzeżesz
I hope it's gonna make you notice / Mam nadzieję że dzięki temu dostrzeżesz
Później już do końca razem:
Someone like me, oooooo someone like me
Someone like me, somebody
I'm ready now, I'm ready now
I'm ready now, I'm ready now
I'm ready now, I'm ready now
I'm ready now
Someone like you, somebody
Someone like you, somebody
Someone like you, somebody
I've been roaming around, I was looking down at all I see
Skończyliśmy piosenkę . A ja zrobiłam się strasznie senna.Chłopcy to zauważyli :
- Lou choć może już co? bo Maji już chce się spać - uśmiechnął się do mnie
Chłopcy poszli do siebie . a ja jakoś dowlekłam się do łóżka i odrazu zasnęłam ciągle myśląc o tych słowach . Rano obudził mnie deszcz za oknem ''No tak deszczowy Londyn to nie to samo co upalna Polska'' Stwierdziłam, że już wstanę. Poszłam do garderoby wybrałam to :
- A może chcesz się wykąpać? Chłopcy napewno ci dadzą jakieś ciuchy - zaproponowałam
- Jeśli to nie problem to bardzo chętnie - powiedział
- To choć zaprowadzę się a Maja zrobi kanapki dobrze? - zaproponował Niall
- Obudź Lou przy okazji - krzyknęłam jeszcze za nimi
- Co jest marcheweczko? - zaśmiał się ''Idioci wszędzie idioci''
- Marcheweczko? - uśmiechnęłam się
- No masz włosy jak marchewka a ja lubię marchewki - zarechotał - to odpowiesz mi czemu siedzisz tutaj tak sama od dobrych 30 minut.
- A nie powiesz nikomu ? - spytałam dla pewności ''Zaufaj mu''
- Słowo harcerza - śmiesznie zasalutował - no to co cię gryzie? - nakłonił mnie do opowiedzenia mu o wszystkich
- No bo Mellody powiedziała mi coś co może być prawdą ale nie musi - zaczęłam - powiedziała mi uwaga cytuję ''Niall cię kocha'' no ale to nie musi być prawda? prawda?
-Ugh ..em - nie umiał się wysłowić
- Louis ? czy ty coś ukrywasz ? - spojrzałam na niego spod oka - w tej chwili wyśpiewaj wszystko co wiesz ale to już . ! - zażądałam
- wstrętna flądro .. nic ci nie powiem .. obiecałem
- Wstrętna flądra ? Okey .. nie chcesz to nie - powiedziałam
Siedzieliśmy w ciszy było słychać tylko jak Lou chrupie marchewkę . ''Pożeracz marchewek'' Chłopak w końcu nie wytrzymał i zaczął
- Ale nie mów nic Niallowi bo mnie zabije - przytaknęłam , wziął głęboki wdech i kontynuował - no bo Niall mi mówił, że mu się podobasz . stwierdził, że mógłby słuchać twojego głosu godzinami ''Czy on mi czyta w myślach?'' ale uważa, że znacie się za krótko żeby jak na razie coś z tego wyszło - skończył swój monolog ''No i ma rację''
- Dziękuje Louis. Jesteś kochany - pocałowałam go w policzek i poszłam na górę .
Weszłam do garderoby i zaczęłam szukać piżamy i szlafroka. Gdy wreszcie znalazłam, poszłam do łazienki wzięłam prysznic .Lekko podsuszyłam włosy. Ubrałam piżamę i postanowiłam się już położyć.Jednak cały czas miałam te 3 słowa ''Niall cię kocha'' .długo przewracałam się z boku na bok . Już prawie usypiałam gdy z krainy snu wyrwał mnie dźwięk sms :
Od Lou : Moja marchewko śpisz?
Do Lou : Właśnie jakiś pożeracz marchewek mnie obudził a co chcesz?
Od Lou : No bo wiesz my z Niallem nie możemy zasnąć możemy do ciebie przyjść?
Do Lou : Jasne chodźcie
Już po dosłownie chwili dało się słyszeć skrzypiące drzwi i cienie chłopaków.
- Cześć! - odpowiedzieli wesoło
- Siema - mruknęłam
- Co robimy? - spytał Lou skacząc po moim łóżku - poróbmy coś nudzi mi się
- Louis dopiero co tutaj przyszliśmy - upomniał go Niall
- A właśnie Niall ..Melody powiedziała .. - nie dokończył ponieważ zatykałam mu usta ręką ''uf jak dobrze'' Jak się wygada to poćwiartuje , zakopie , odkopie i złoże w całość
- Co powiedziała ? - uśmiechał się Niall ''To by zgasiło twój entuzjazm''
-Nic nic Niallerku . skoro Louisi tak się nudzi to może pośpiewamy ? - spytałam
- A nie obudzimy nikogo ? - zdziwił się Louis
- Nie spokojnie ściany są dźwiękoszczelne - odpowiedziałam mu .
- To okey . to co śpiewamy ? - ucieszył się Niall
- Use Somebody / Up all Night - powiedziałam jednocześnie z Louisem
- To może Use Somebody - powiedział Niall
Ta o to wybraliśmy piosenkę . Podzieliliśmy się kto co śpiewa. Włączyliśmy podkład. Niall zaczął śpiewać :
I've been roaming around, Always looking down at all I see /kręciłem się po okolice zawsze patrząc z opuszczoną głową na wszystko co widę
Painted faces, fill the places I can't reach / Pomalowane twarze wypełniają miejsca których nie mogę osiągnąć
You know that I could use somebody / Wiesz że mógłbym kimś się wysłużyć
You know that I could use somebody / Wiesz że mógłbym kimś się wysłużyć
Później śpiewał Louis:
Someone like you, And all you know and how you speak / Kimś takim jak ty, wszystkim co wiesz i tym w jaki sposób mówisz
Countless lovers under cover of the street / Niezliczeni kochankowie pod osłoną ulicy
You know that I could use somebody / Wiem że mógłbym się kimś wysłużyć
You know that I could use somebody / Wiem ze mógłbym sę kimś wysłużyć
Someone like you / kimś takim jak ty
ooooo
Someone like you / kimś takim jak ty
Następną i ostatnią zwrotkę zaśpiewałam ja :
Off in the night, while you live it up, I'm off to sleep /Wyłączony w nocy, podczas gdy ty żyjesz nocą - ja kładę się spać
Waging wars to shake the poet and the beat / Tocząc wojny by pobudzić poetę i rytm
I hope it's gonna make you notice / Mam nadzieję że dzięki temu dostrzeżesz
I hope it's gonna make you notice / Mam nadzieję że dzięki temu dostrzeżesz
Później już do końca razem:
Someone like me, oooooo someone like me
Someone like me, somebody
I'm ready now, I'm ready now
I'm ready now, I'm ready now
I'm ready now, I'm ready now
I'm ready now
Someone like you, somebody
Someone like you, somebody
Someone like you, somebody
I've been roaming around, I was looking down at all I see
Skończyliśmy piosenkę . A ja zrobiłam się strasznie senna.Chłopcy to zauważyli :
- Lou choć może już co? bo Maji już chce się spać - uśmiechnął się do mnie
Chłopcy poszli do siebie . a ja jakoś dowlekłam się do łóżka i odrazu zasnęłam ciągle myśląc o tych słowach . Rano obudził mnie deszcz za oknem ''No tak deszczowy Londyn to nie to samo co upalna Polska'' Stwierdziłam, że już wstanę. Poszłam do garderoby wybrałam to :
Zeszłam na dół do kuchni gdzie o dziwo siedział już Niall ''No jeszcze tego brakowało''
- Cześć - uśmiechnęłam się do niego
- Hej - odpowiedział
Zabrałam się za robienie dla siebie kanapek gdy miałam już połowę talerza. Blondyn się odezwał :
- Louis mi powiedział - zaczął '' No cholera czy ten człowiek umie trzymać język za zębami'' - ja cię przepraszam ja nie powinienem nikomu o tym mówić.
- Nie Niall lepiej jest komuś powiedzieć o swoich uczuciach . Można powiedzieć, że ja też coś do ciebie czuję, ale nie jestem gotowa na nowy związek - chciałam jeszcze coś powiedzieć ale przerwał dzwonek do drzwi. Niall pobiegł otworzyć drzwi a ja dokończyłam robić kanapki . Wtedy usłyszałam wołanie :
- Maja choć tutaj szybko - krzyczał Niall
Więc chcąc nie chcąc musiałam przerwać dotychczasowe czynności .
- Co się sta - urwałam widząc za drzwiami chłopaka w kręconych włosach . Ubranego w podarte i przemoknięte ubrania . Aż dygotał z zimna
- Cześć Jestem Harry . Przyszedłem bo chciałem się spytać czy nie mógł bym u was przeczekać deszczu? - spytał jak by bojąc się naszej reakcji
- No pewnie - odpowiedzieliśmy równo z Niallem
- Wchodź . pewnie jesteś głodny? - spytałam
- Nie dziękuje ja naprawdę chwilę poczekam i już mnie nie ma - powiedział
- Nigdzie nie idziesz wczoraj w pogodzie mówili że ma padać cały dzień więc chyba jesteś na nas skazany - odpowiedział mu Niall
- No dobrze . - niepewnie się uśmiechnął - A może chcesz się wykąpać? Chłopcy napewno ci dadzą jakieś ciuchy - zaproponowałam
- Jeśli to nie problem to bardzo chętnie - powiedział
- To choć zaprowadzę się a Maja zrobi kanapki dobrze? - zaproponował Niall
- Obudź Lou przy okazji - krzyknęłam jeszcze za nimi
Rozdział 2 : ''Współlokatorzy''
Po wyjściu z samolotu odebrałam walizki. W tłumie próbowałam znaleźć rodziców. Rozglądałam się z dobre 5 minut aż w końcu zobaczyłam tatę.Szybko do niego podbiegłam i mocno przytuliłam.
-Cześć Tato . Gdzie mama? - spytałam cały czas mocno go przytulając.
-Mama w domu czeka na nas. Chodź - odpowiedział wyrywając się z mojego uścisku.
Po paru minutach siedzieliśmy już w samochodzie taty.Przez drogę tata zdążył mi opowiedzieć jak to jest w Londynie, a ja mu powiedziałam o locie, o tym jak poznałam Nialla i Louisa. Gdy skończyliśmy rozmawiać i zapadła cisza a do końca jazdy zostało parę kilometrów, przypomniałam sobie, że nie pożegnałam się z chłopakami.Szybko wyciągnęłam telefon i napisałam
Do Nialla : Przepraszam, że się nie pożegnałam ale nie mogłam was znaleźć w tym tłumie :)
Na odpowiedź nie musiałam długo czekać
Od Nialla : Nic się nie stało. Spotkamy się jutro?
Do Nialla : No pewnie obiecałam tylko gdzie i o której?
Od Nialla : Może w Starbucku? O 12 ? Wiesz gdzie to ?
Do Nialla : Okey będę .. nie wiem ktoś z rodziców mnie podwiezie. Do zobaczenia jutro.
Od Nialla : Narazie
Gdy skończyłam pisać z Niallem , tata oznajmił,że dojechaliśmy. Wyszłam z samochodu i widząc ogromny budynek ''dom jak z marzeń'' - pomyślałam Nie zastanawiając się wcale , wbiegłam do środka . W oczy od razu rzucił mi się salon z aneksem kuchennym. Pomieszczenie było urządzone raczej w jasnych barwach ale gdzieniegdzie widniały ciemne i kolorowe dodatki. W salonie było duże okno balkonowe.''pewnie jakiś taras''- przeszło mi przez myśl. Już się kierowałam w stronę schodów, gdy moją uwagę przykuły drzwi pod schodami. Powolnymi krokami weszłam do pomieszczenia .Był to pokój wydaje mi się, że sypialnia rodziców. Ale pewna nie jestem. W pokoju były jeszcze inne drzwi ale gdzie prowadzą zobaczę później.
Wreszcie mogłam udać się na górę. Już na ostatnich schodku można było dostrzec długi korytarz. Z mnóstwem drzwi.Otworzyłam pierwsze drzwi, był w nich pokój gościnny.W 2 następnych również pokoje dla gości. Czwarty pokój mnie zdziwił bo była to sypialnia urządzona dla dwóch osób dwa oddzielne łóżka.Wprost drzwi duże okno balkonowe.Ciekawe kto tu będzie mieszkał? Kolejnym pomieszczeniem.. okazał się być pokój dziecięcy(?) Czemu tutaj jest pokój dziecinny?czy ja o czymś nie wiem?Ale nie ważne pogadam z rodzicami. Następnie była duża łazienka.I wreszcie ostatni pokój.Gdy otworzyłam drzwi.Weszłam i zaniemówiłam .. na jednej całej ścianie położona była fototapeta z krajobrazem Londynu.Pośrodku tej ściany stało wielkie dwu osobowe łóżko.Na drugiej ścianie było ogromne okno balkonowe. Gdy weszłam na balkon dostrzegłam że jest on połączony z balkonem tego pokoju co mnie zdziwił.Super ciekawe o co chodzi?Zamknęłam drzwi balkonowe i zauważyłam,że na wprost łóżka stoi biurko. Oprócz tego w pokoju były jeszcze dwie pary drzwi. Otworzyłam jedne .Była to łazienka w barwach żółtych połączonych ze jasnym złotym. W kącie pomieszczenia była wanna z hydro masażem .Na przeciwko był prysznic.Na wprost drzwi stała toaletka z mnóstwem kosmetyków i innych dupereli. Postanowiłam zobaczyć co kryje się na kolejnymi drzwiami. Była to garderoba. Znajdowały się w niej wieszaki takie jak w sklepach oddzielone ścianami i popisami u góry : ''letnie'' , ''zimowe'', ''codzienne'', ''wyjściowe'' Podeszłam do pierwszej i zobaczyłam, że te ciuchy nie były jeszcze używane.Wszystko jest nowe jeszcze z metkami. No to rodzice zaszaleli - pomyślałam . W pokoju były ostatnie drzwi ale co tam może być?Drżącą ręką złapałam za klamkę i gdybym nie podpierała się o drzwi bym chyba zemdlała. W pokoju było najprawdziwsze studio nagrań. ''To chyba sen''Każdy sprzęt oglądałam dokładnie jak bym już nigdy miała go nie zobaczyć.Ostatni raz omiotłam spojrzeniem pokój. I zeszłam do rodziców po drodze oglądając zdjęcia powieszone na ścianach korytarza. Byłam na nich ja, rodzice, i dalsza część rodziny.Gdy schodziłam po schodach potknęłam się o walizkę stojącą na nich ''Kto kładzie walizkę na schodach,no tak to moja walizka'' zaśmiałam się w duchu. Rodzice siedzieli w kuchni i pili kawę.
-O Maja jesteś .chodź tutaj musimy pogadać. - powiedział tata śmiesznym tonem . Roześmiałam się, ale opanowałam się widząc minę mamy.
- A więc Maja dobrze wiesz że mamy taką prace w której często musimy wyjeżdżać -przytaknęłam a mama kontynuowała - widzisz jak by ci to powiedzieć ''normalnie,po ludzku'' mam przyjaciółkę Amy pracuję z nią i ona niestety też zostawia swoje dzieci same.Więc pomyślałam, że skoro mamy duży dom to zamieszkają z nami ..przy okazji będziesz miała towarzystwo.- mama zakończyła swój monolog i spojrzała na mnie jak by bojąc się, że jej odmówię '' nie mam nawet takiego zamiaru ''
-Mamo bardzo się cieszę. Nudno już samemu spędzać dni i noce. - zaśmiałam się - więc gdzie oni są? - spytałam
- Spokojnie niedługo się zjawią - powiadomił mnie tata - A ty może pójdziesz wypróbować sprzęt w studiu, zostawiłem ci tam parę tekstów różnych piosenek więc możesz spróbować. - uśmiechnął się do mnie
- Jasne powiedziałam i poszłam na górę. Postanowiłam, że najpierw się przebiorę a później pójdę do studia. Weszłam do garderoby.Szukałam czegoś w ciuchach codziennych. Po paru minutach szukania wybrałam :
Mam nadzieje że podoba wam się to opowiadanie .. Liczę na komentarze żebym wiedziała że ktoś czyta.
A i jeszcze jedno to co jest w cudzy słowiu to są myśli Maji Następny rozdział jutro albo dzisiaj wieczorem :)
-Cześć Tato . Gdzie mama? - spytałam cały czas mocno go przytulając.
-Mama w domu czeka na nas. Chodź - odpowiedział wyrywając się z mojego uścisku.
Po paru minutach siedzieliśmy już w samochodzie taty.Przez drogę tata zdążył mi opowiedzieć jak to jest w Londynie, a ja mu powiedziałam o locie, o tym jak poznałam Nialla i Louisa. Gdy skończyliśmy rozmawiać i zapadła cisza a do końca jazdy zostało parę kilometrów, przypomniałam sobie, że nie pożegnałam się z chłopakami.Szybko wyciągnęłam telefon i napisałam
Do Nialla : Przepraszam, że się nie pożegnałam ale nie mogłam was znaleźć w tym tłumie :)
Na odpowiedź nie musiałam długo czekać
Od Nialla : Nic się nie stało. Spotkamy się jutro?
Do Nialla : No pewnie obiecałam tylko gdzie i o której?
Od Nialla : Może w Starbucku? O 12 ? Wiesz gdzie to ?
Do Nialla : Okey będę .. nie wiem ktoś z rodziców mnie podwiezie. Do zobaczenia jutro.
Od Nialla : Narazie
Gdy skończyłam pisać z Niallem , tata oznajmił,że dojechaliśmy. Wyszłam z samochodu i widząc ogromny budynek ''dom jak z marzeń'' - pomyślałam Nie zastanawiając się wcale , wbiegłam do środka . W oczy od razu rzucił mi się salon z aneksem kuchennym. Pomieszczenie było urządzone raczej w jasnych barwach ale gdzieniegdzie widniały ciemne i kolorowe dodatki. W salonie było duże okno balkonowe.''pewnie jakiś taras''- przeszło mi przez myśl. Już się kierowałam w stronę schodów, gdy moją uwagę przykuły drzwi pod schodami. Powolnymi krokami weszłam do pomieszczenia .Był to pokój wydaje mi się, że sypialnia rodziców. Ale pewna nie jestem. W pokoju były jeszcze inne drzwi ale gdzie prowadzą zobaczę później.
Wreszcie mogłam udać się na górę. Już na ostatnich schodku można było dostrzec długi korytarz. Z mnóstwem drzwi.Otworzyłam pierwsze drzwi, był w nich pokój gościnny.W 2 następnych również pokoje dla gości. Czwarty pokój mnie zdziwił bo była to sypialnia urządzona dla dwóch osób dwa oddzielne łóżka.Wprost drzwi duże okno balkonowe.Ciekawe kto tu będzie mieszkał? Kolejnym pomieszczeniem.. okazał się być pokój dziecięcy(?) Czemu tutaj jest pokój dziecinny?czy ja o czymś nie wiem?Ale nie ważne pogadam z rodzicami. Następnie była duża łazienka.I wreszcie ostatni pokój.Gdy otworzyłam drzwi.Weszłam i zaniemówiłam .. na jednej całej ścianie położona była fototapeta z krajobrazem Londynu.Pośrodku tej ściany stało wielkie dwu osobowe łóżko.Na drugiej ścianie było ogromne okno balkonowe. Gdy weszłam na balkon dostrzegłam że jest on połączony z balkonem tego pokoju co mnie zdziwił.Super ciekawe o co chodzi?Zamknęłam drzwi balkonowe i zauważyłam,że na wprost łóżka stoi biurko. Oprócz tego w pokoju były jeszcze dwie pary drzwi. Otworzyłam jedne .Była to łazienka w barwach żółtych połączonych ze jasnym złotym. W kącie pomieszczenia była wanna z hydro masażem .Na przeciwko był prysznic.Na wprost drzwi stała toaletka z mnóstwem kosmetyków i innych dupereli. Postanowiłam zobaczyć co kryje się na kolejnymi drzwiami. Była to garderoba. Znajdowały się w niej wieszaki takie jak w sklepach oddzielone ścianami i popisami u góry : ''letnie'' , ''zimowe'', ''codzienne'', ''wyjściowe'' Podeszłam do pierwszej i zobaczyłam, że te ciuchy nie były jeszcze używane.Wszystko jest nowe jeszcze z metkami. No to rodzice zaszaleli - pomyślałam . W pokoju były ostatnie drzwi ale co tam może być?Drżącą ręką złapałam za klamkę i gdybym nie podpierała się o drzwi bym chyba zemdlała. W pokoju było najprawdziwsze studio nagrań. ''To chyba sen''Każdy sprzęt oglądałam dokładnie jak bym już nigdy miała go nie zobaczyć.Ostatni raz omiotłam spojrzeniem pokój. I zeszłam do rodziców po drodze oglądając zdjęcia powieszone na ścianach korytarza. Byłam na nich ja, rodzice, i dalsza część rodziny.Gdy schodziłam po schodach potknęłam się o walizkę stojącą na nich ''Kto kładzie walizkę na schodach,no tak to moja walizka'' zaśmiałam się w duchu. Rodzice siedzieli w kuchni i pili kawę.
-O Maja jesteś .chodź tutaj musimy pogadać. - powiedział tata śmiesznym tonem . Roześmiałam się, ale opanowałam się widząc minę mamy.
- A więc Maja dobrze wiesz że mamy taką prace w której często musimy wyjeżdżać -przytaknęłam a mama kontynuowała - widzisz jak by ci to powiedzieć ''normalnie,po ludzku'' mam przyjaciółkę Amy pracuję z nią i ona niestety też zostawia swoje dzieci same.Więc pomyślałam, że skoro mamy duży dom to zamieszkają z nami ..przy okazji będziesz miała towarzystwo.- mama zakończyła swój monolog i spojrzała na mnie jak by bojąc się, że jej odmówię '' nie mam nawet takiego zamiaru ''
-Mamo bardzo się cieszę. Nudno już samemu spędzać dni i noce. - zaśmiałam się - więc gdzie oni są? - spytałam
- Spokojnie niedługo się zjawią - powiadomił mnie tata - A ty może pójdziesz wypróbować sprzęt w studiu, zostawiłem ci tam parę tekstów różnych piosenek więc możesz spróbować. - uśmiechnął się do mnie
- Jasne powiedziałam i poszłam na górę. Postanowiłam, że najpierw się przebiorę a później pójdę do studia. Weszłam do garderoby.Szukałam czegoś w ciuchach codziennych. Po paru minutach szukania wybrałam :
Przebrałam się. Weszłam do studia. Wybrałam pierwszą lepszą piosenkę którą okazała się być ''this is me''
Poleciała melodia a ja zaczęłam śpiewać :
I've alvays been the kind of girl / Zawsze byłam typem dziewczyny
That hid my face / Która kryje swoją twarz
So afraid to tell the world / tak wystraszona powiedzieć światu
What I've got to say / Co mam do powiedzenia
But I have this dream / Ale mam to marzenie
Right inside let it show, it's time / Pokaże je już czas
So that you know and so that you know? / żebyś wiedział , żebyś wiedział?
Już otworzyłam usta żeby zacząć śpiewać refren .. ale zamiast niego poleciała 3 zwrotka a ja usłyszałam znajomy głos . Nawet się nie odwróciłam. Wsłuchiwałam się jak zaklęta.
You're the voise I hear inside my head / Jesteś głosem który słyszę w mojej głowie
''Tego głosu mogłabym słuchać godzinami - pomyślałam''
The reason that I'm singing / powodem dla którego śpiewam
''O każdej porze dnia i nocy..poprostu ciągle''
I need to find you I gotta find you / Chcę cię znaleźć , muszę cię znaleźć
Zakończył piosnkę, a ja ocknęłam się i powoli się odwróciłam.Rzuciłam się na niego i zapytałam :
- Co ty tutaj robisz? - nie ukrywałam zdziwienia
- Sądzę, że od dziś mieszkam - zarechotał .. swoją droga jego śmiech był zaraźliwy
- Naprawdę ? - zaczęłam piszczeć i skakać jak szalona . Ponownie się do niego przytuliłam ''Nie chce cię puszczać'' Ktoś zaczął się głośno śmiać. Odskoczyłam od Nialla jak oparzona. Osobą którą oderwała mnie od tej jakże przyjemnej czynności był nie kto inny jak Louis ''Już nie żyjesz'' Pokładał się na ziemi ze śmiechu. Spojrzałam na Nialla dając mu do zrozumienia, że ma robić to co ja. Przytaknął ruchem głowy. ''Raz .. dwa .. trzy .. START'' Rzuciłam się na Louisa przy okazji go przygniatając. Na mnie rzucił się Nialla miażdząc mi kości.
- Złaź ze mnie .. na wszystkie marchewki .. ty uciekłaś z psychiatryka czy co? - rechotał Louis
- Dobra koniec złazić ze mnie - zażądałam jednak Niall ani drgnął leżał na mnie ''no to użyjemy gwałtownych środków'' Z całej siły zepchnęłam go z siebie przez co wylądować obok nas . Podniosłam się z Louisa i podałam mu rękę żeby pomóc mu wstać jednak on myślał inaczej pociągnął mnie za rękę przez co wylądowałam kolejny raz na nim. Chłopak zaczął mnie łaskotać. Śmiałam się jak nigdy.
- Lou Lou .. nie da daj lou przestań - śmiałam się
- A co z tego będę miał ?- spytał z chytrym uśmiechem
- Zro.. bie wszy .. stko ty..lko prze ..stań - dławiłam się śmiechem
- Wszytko mówisz ? Kuszące jesteś wolna - zszedł ze mnie podał mi rękę ale ja nie pozostałam dłużna pociągłam go przez co on leżał na ziemi a ja go łaskotałam.
-DO ..bra wy ..gra .. łaś - Odpowiedział zrezygnowany.W tym momencie usłyszałam czyiś głos :
- Co wy robicie? - spytała zdziwiona mama patrząc na nas
No tak musiało to wyglądać dziwnie Louis lezący na podłodze a ja siedząca na nim okratkiem ''No to wpadłam'' Spojrzałam na Louisa błagająco a on tylko wzruszył ramionami ''No kurde''
- Mamo! Wiesz my tylko znaczy .. - jąkałam się nie umiałam powiedzieć sensownego zdania .
Mama roześmiała się głośno ''Co w tym śmiesznego?''
- Córeczko przecież wiem tylko się droczyłam - puściła mi oczko i zeszła na dół .
Postanowiliśmy z Louisem pooglądać telewizje na dole. Zeszliśmy na dół starannie omijając moje walizki które nadal są na schodach '' muszę się wreszcie rozpakować'' westchnęłam . Usiadłam na kanapie , a Louis poszedł po coś do jedzenia '' jestem tu pół dnia a już się przyzwyczaiłam - niewiarygodne'' . Gdy wrócił zaczęliśmy wybierać film .. ten idiota chciał shreka a ja Step up .. w końcu wyszło na to, że Louis miał na mnie focha a ja mu uległam ''Co idioci robią z człowiekiem''. Chłopak cieszył się jak dziecko, skakał po kanapie. ''Normalnie małpi gaj'' . W połowie filmu .przypomniałam sobie że nie widziałam nigdzie Nialla :
- Louis gdzie Niall? - spytałam a jak na potwierdzenie moich słów usłyszeliśmy głośny huk , jęk bólu , dźwięk tłuczonego szkła a następnie głośny płacz . Szybko pobiegliśmy zobaczyć co się stało . Na schodach blondyn potknął się o walizki ''no tak walizki - mogłam się domyślić'' Niósł na rękach Melody a w drugiej pewnie szklankę i najnormalniej w świecie potknął się o cholerne walizki ''Gdzie ja mam głowę'' Podeszłam do dziewczynki , wzięłam ją na ręce i próbowałam uspokoić. Nie zauważyłam nigdzie żadnych rys a nawet zadrapań. Gorzej z Niallem miał rozciętą rękę od szkła. Oddałam Melody Louisowi . Wzięłam blondynka za rękę i poszliśmy do kuchni. szafki wyciągnęłam wodę utlenioną i jakiś bandaż . Kazałam mu usiąść przy stole a sama zajęłam miejsce naprzeciwko.
- Ostrzegam może szczypać - uprzedziłam
Polałam ranę wodą utlenioną . Lekko jęknął ale nic więcej ''Dzielny chłopak'' Zawinęłam mu rękę bandażem. I zmęczona opadłam na krzesło . Po chwili ciszy Niall się odezwał :
- Dziękuje - uśmiechnął się do mnie
- Nie masz za co . tak w ogóle nie powinnam zostawiać tam tych walizek - powiedziałam - przepraszam
Chłopak posłał mi chyba najpiękniejszy uśmiech i wyszedł z kuchni.Posiedziałam w kuchni jeszcze z 15 minut. Już miałam wychodzić gdy do pokoju weszła szczęśliwa Mellody. Stanęła koło mnie i szepnęła :
- Zdradic ci tajemnice? - spytała całkiem poważne
- No jasne - uśmiechnęłam się do niej
- Niall cię kocha
_________________________________________________________________________________Mam nadzieje że podoba wam się to opowiadanie .. Liczę na komentarze żebym wiedziała że ktoś czyta.
A i jeszcze jedno to co jest w cudzy słowiu to są myśli Maji Następny rozdział jutro albo dzisiaj wieczorem :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

